Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon
Strona 1 - " DWOR I DWORKI DWÓR I DWORKI Szkic do powieści L. Kunickiego. Warszawa, Nakład i druk S. Orgelbranda Księgarza i Typografa przy z ulicy Miodowej Nr. 496. 1851. Wolno drukować z warunkiem..."
Strona 2 - " Rodzicom moim kochanym ten Obrazek poświęcam. Jeżeli bierzesz do ręki kochany czytelniku ten zarys, w nadziei ze w zagmatwanej jak w niejednym romansie intrydze, znajdziesz powód do zaostrzenia twej ciekawości, zawiedziesz się..."
Strona 3 - "Wieś o foremnych z murowanemi kominami i dużemi oknami chałach, z kościołem i karczmą, rozciągała się na wzgórzystem wybrzeżu obszernego jeziora, z jednej strony zarosłego trzciną, z drugiej zaś od strony wsi, czystego i spokojnego..."
Strona 4 - "parę luster po bokach, kanapa jesionowa z czerwonem adamaszkowem pokryciem, przed nią stół wiśniowy, wreszcie krzesełka z tegoż co i kanapa drzewa i tąże pokryte materyą, swą formą dawniejszych sięgały czasów; słowem nie było tam..."
Strona 5 - "tem czole, w jego jasnych dużych szafirowych oczach zdawało się ze czytać mogłeś jego myśli. Włosy ciemne z wdziękiem w pukle zakręcające się około jego białych skroni, cera twarzy nieco blada i delikatna, rysy twarzy regularne lecz..."
Strona 6 - "mość ś. p. to byt stary żołnierz z czasów Napolijońskich.... był panie Majorem ponoś, Otoż gorączka panie jakich mało, wszystko musiało być u niego panie szarmancko, czysto, świeżo i duchem.... ale przy tem godny pan, poczciwy..."
Strona 7 - "już do lat 20 dochodził, odprawił Gubernerów Jegomość, a paniczowi po wielu rozsądnych panie przestrogach i uwagach, pozwolił pomagać sobie w zarządzie gospodarskim.... Od tej pory codziennie prawie na koniu panicz jeździł,..."
Strona 8 - "już mówiliśmy majątkiem nie wielkim lecz dorobnym; otoczonym był nadto kilkoma staremi indywiduami, wiernemi sługami dworu i rezydentami, którzy razem wszyscy jak duchy opiekuńcze nad nim czuwali. Stary Walenty któregośmy już z jego..."
Strona 9 - "Pani Adamowa albo inaczej Wolińsiu, jak ją nazywał panicz, był to drugi egzemplarz starej i przywiązanej sługi. Lat przeszło czterdziestu, otyła, o rumiannych policzkach, ruchawą nadzwyczaj, nadzwyczaj podobnież była przywiązaną do..."
Strona 10 - "mu zawsze dobre sucharki, dysponowała leguminki, i znosiła ze spiżarni konfiturki. Jej mieszkaniem była garderoba, gdzie był komin do grzania kawy, gdzie stało jej łóżko, ściany obrazkami świętych były pooblepiane, a w oknach gile..."
Strona 11 - "się do obszernej i widnej o trzech oknach izby z belkowanym sufitem: piec taflowy z zieloną polewą, stał w jednym rogu, przy nim kominek, latem zwyczajnie drewnianą, pobielaną z gałką zatykany zasuwą, przed oknem kanapa odwieczna..."
Strona 12 - "jadła, nasuwały jednak myśl, ze będąc młodą, nie musiała być szpetną, oczy miała jeszcze żywe i duie, chociaż zwrok już osłabiony nie mógł się obejść bez okularów w czasie czytania, i jakkolwiek codziennie przemywała oczy..."
Strona 13 - "dziennie prawie odwiedzała dwór, pieszo jeśli pogoda, karyolką gdy słota, wypytując się aż do znudzenia o zdrowie Stasia; w Niedzielę zaś jak to oddawna był zwyczaj, zwykła była we dworze znajdować się na obiedzie Dworek drugi za..."
Strona 14 - "niec ni ztąd ni zowąd i został miejscowym rezydentem. Służył on pono jak sam twierdził w wojsku i raz przezwany Kapitanem, chrzczonym był od wszystkich tym nazwiskiem. Zresztą był to najpoczciwszy w świecie człowiek, chodził..."
Strona 15 - "wać i głowę do góry nosić. Byt wysoki i chudy, twarz jego nosiła cechę zdrowia i czerstwości, przytem napiętnowaną być się zdawała prawie zawsze wyrazem nieukontentowania i gniewu; wąsiki siwe prostopadle z pod orlego wystawały..."
Strona 16 - "Pieńkach siać pszenicę, na Złotowszczyznie żyto i nic więcej. I nie raz z trudnością przyszło Stasiowi nakłonić go, ażeby jakąś odmianę lub ulepszenie wyczytane w dziełach gospodarskich, do skutku doprowadzić...."
Strona 17 - "na obiad do dworu, dowiedzieć się zarazem o zdrowiu ukochanego Stasia, o które nie wypadało jej w kościele dowiadywać sięi zaraz na wstępie tysiącznemi obsypywała go pytaniami: "Kochany Stasieczek czy nie słaby? może głowa boli?..."
Strona 18 - "prawie uderzeniem zegaru, wchodzi drobniutkim krokiem, z laseczką, pan. Kapitan, a naprzód na progu zamykając drzwi, nosa utrze, polem stawiając swą laskę z toporkiem, pośpiesza ucałować rączkę starej panny, mówiąc z przymileniem:..."
Strona 19 - "— A cóż tam zdrów mój Stasieczek? pytała zaraz Ciocia Scholastyka. — Zdrów Bogu chwała ojej jak rydz. — A gdzie jest dziś wieczór? — Pojechał do Wodzisk zaraz po południu. — O Jezu żeby się ono, cóżem chciała..."
Strona 20 - "III. Pomiędzy dość licznemi sąsiedztwami Dębowej-wólki, jednym z najcharakterystyczniejszych, był dwór państwa Wojtasińskich, dziedziców Ząbkowa. Państwo Wojtasińscy uchodzili w okolicy, za ludzi chorujących trochę na..."
Strona 21 - "Kłaniający się i grzeczny dla każdego, chętnie w dom gości przyjmował, gospodarował zawzięcie, rachując wszystko pod kredkę i najmniejszy zapisując grosz wydany. Pani Michałowa nie odrodna jego małżonka, była to chuda, o kilka lat..."
Strona 22 - "znajdowałeś, bowiem oprócz wysznurowanej postawy, francuzkich frazesów, i delikatnych słówek na wzór baronowej, Pani Domu, oprócz udanych extazyi i zarówno po francuzku wymawianych zdań o pisarzach zagranicznych, usłyszeć mogłeś..."
Strona 23 - "ganek, krzyczały klaskając w ręce: "Pan Kapitan jedzie, pan Kapitan przyjechał;" bo pan Kapitan lubił dzieci, woził ich na swych kolanach powtarzając: tak pan jedzie.... naśladować umiał tak dobrze odgłosy kaczek, bekasów, czajek,..."
Strona 24 - "spijał doskonałego węgrzyna" i pocmoktał ustami..... Powtórzył Kapitan zamiary Wojtasińskich cioci Scholastyce, która zaraz wykrzyknęła: "A niechże ręka Boska uchowa ażebyśmy Stasieczka mieli swatać z taką, cożem chciała..."
Strona 25 - "— Nieszczęśliwa godzina, mówiła ciągle tym samym zafrasowanym tonem Ciocia, taże to znają go jak złego szeląga wszyscy i u niego, cozem chciała powiedzieć Sodoma i Gomora, zawsze hula jeno ciągle bez czci i wiary, oto dopiero, Staś..."
Strona 26 - "tak absolutnie odwiedzam, je suis Joseph Aniszewski, votre tres proche voisin. Walenty który stał przypatrując się ciągle nowoprzybyłemu, za ostatnim przez niego wymówionym wyrazem, splunął, dobryś mruknął, i wszedł śpiesznie do..."
Strona 27 - "Stary Walenty tem większe Gzuł dla nowoprzybyłego oburzenie, że podsłuchał całą rozmowę podedrzwiami w jadalnym pokoju, o mało ze nie wyskoczył do gościa z pięściami, mitygował się więc jak mógł, spluwając i przeklinając..."
Strona 28 - "z czem odezwać jak np. ze w zamiarze odwiedzin Stasia nie widział nic złego, jednakże przez wzgląd na ciocię Scholastykę milczał tą razą, aby ją nie obrazić. Zamiar Stasia wyjawiony w gronie rezydentów co do odwiedzin Siedlisk nie..."
Strona 29 - "Kobiety i Walenty krzątali się koło niego z ziółkami, obwiązywali mu głowę wzdychając i szeptając. — Ja się tego zaraz obawiałem, cóżem chciała powiedzieć, nie napróżno mnie tknęło zaraz coś z początku. — Musieli go..."
Strona 30 - "gwałtem wtykany mu kielich pieniącego się trunku. Rozmowy tłuste, dowcipki gorszące, " drwinki z najświętszych uczuć, do których to wszystkich nie przywykł był Staś, raziły jego uszy, śmiał się jednak z tych dowcipów, bo wszyscy..."
Strona 31 - "I w wiosce naszej już się było oczyściło z lodów jezioro, brzeg młodocianą zazieleniał trawką, drzewa owocowe i lipy ogródków wiejskich, świeżemi pokrywały się listkami, większy ruch łudzi na wsi; dzieci bose, w półnagie,..."
Strona 32 - "przeciwne i potępione w jego przekonaniu lecz powoli, powoli, przez namowy, a co częściej przez wstyd, aby się w ich oczach nie okazać dziwakiem, świętoszkiem, podobnie postępować zacznie, chociaż ze skrupułem i zgryzotą; lecz to tylko..."
Strona 33 - "do pokoju sypialnego za Paniczem, który zaraz się miał położyć, z wielkiem zdziwieniem postrzegł, ze wbrew codziennemu zwyczajowi, nie uklęknąwszy do pacierza, kazał się Panicz rozbierać, a położywszy się, przeżegnał się tylko i..."
Strona 34 - "szący w sali, to oczy ojcowskie tak surowo nań patrzeć się zdawały, ze się lękał prawie i unikał tych spojrzeń, to znów gdy mu wpadł w oczy obraz Matki Boskiej wiszący nad jego łóżkiem, jakiś nieopisany żal ściskał jego serce,..."
Strona 35 - "tem wynosił, płakał nie raz jak bóbr gdy wspomniał, jak to dawniej bywało a jak jest teraz. Bartosz stary, podobnież stał się jeszcze bardziej ponurym jak dawniej; doglądał on gospodarstwa, chodził jak dawniej po dyspozycje do dworu,..."
Strona 36 - "wietrzą, a zapach świeży, roślinny, starannie utrzymanego po za dworkiem ogródka, rozchodził się po całym dziedzińcu. — A Kachna niechaj pamięta komary gałęzią wypędzić, jak słonko zajdzie, — podniósłszy głos, ozwała się..."
Strona 37 - "i z sieni z po za drzwi, ciekawie się gapić zaczęły. Spostrzegła to ciocia Scholastyka i w miejscu z największem uczuciem przez Kapitana odśpiewiewanem, wykrzyknęła: — A Paraska i Kachna po co tu się gapią! a mondrele, a do..."
Strona 38 - "VI. W podobny do poprzedzającego wieczór, po wązkiej i wiecznie zabłoconej grobli, Wiodącej od lasu do wsi Ząbkowa, włości znanej nam Wojtasińskich, których dobra w szczególnie złe i niedbale utrzymywane drogi obfitowały, jechał..."
Strona 39 - "— A żona i Kostusia dziwują się panie, co to jest, ze do nas nie zagląda, — mówił ciągle dalej, — a ten szelma panie, jakby miał nie wiedzieć jaką robotę, zapomina o nas he, he, he, rozśmiał się i poklepał Stasia po plecach...."
Strona 40 - "młodociane kształty jej ciała, wdzięcznie rysowały się pod skromną białą muślinową sukienką, twarz blada o drobnych rysach niezwyczajną dobrocią i łagodnością tchnących, oczy czarne żywym jaśniejące blaskiem z pod zgrabnych i..."
Strona 41 - "— Eh mon Dieu, ces betises-la, szkoda czasu, — wymówiła krzywiąc się panna Konstancja. —Ja sądzę, — przerwał Staś, — ze to dzieło Kraszewskiego, przed innemi zasługuje na czytanie. — Myśli w niem dużo i pięknych.... —..."
Strona 42 - "jak to w powieściach romantycznych ma miejsce, nasz Staś namiętną od razu ku Anusi uczuł miłość, toby było zaabsolutnem z jego strony, zamilczeć jednak trudno, ze Anusia mocno go zainteressowała, moie dla tego, ze nie spodziewał się..."
Strona 43 - "W okolicy, okrzyczano go za dziwaka, za mizantropa, odludka, siedzącego jak zaklęty w swym Gaiku i niekomunikującego się z nikim. Istotnie pod tym względem można mu było poniekąd przyznać słuszność; nigdzie bowiem nie bywał z..."
Strona 44 - "dla niej szczęściem nie do opisania. Siedziała więc z nim razem w Gaiku, gdzie miała swoję komnatkę i ogródek, i najczulszem staraniem obsypowała ojca, starając się umilać i rozrywać chwile cierpkiego jego humoru. A łagodność,..."
Strona 45 - "i Kostusi było względem niej dość grzeczne, wszakże zawsze jakiś ton protekcyonalny, przodkował w każdym kroku ich względem niej obejścia się. Jakkolwiek panna Konstancya co do sposobu myślenia, zupełnie z nianie sympatyzowała,..."
Strona 46 - "rozmowy, miał! jednak sposobność poznania i ocenienia coraz więcej Anusi, która z każdem wiódzeniem się, silniej mu się w głowę i w serce wrażała. Mało z sobą rozmawiali dla niewzbudzenia podejrzeń, jednakie porozumiały się ich..."
Strona 47 - "— Czy się Ciocia na mnie gniewa, czy zapomniała o mnie zupełnie, ze tak dawno mnie nie raczyła odwiedzieć? — i pocałował ją w zeschłą rękę. — Stasieczek, cóż się stało. że mnie, cozem chciała powiedzieć odwiedza, —..."
Strona 48 - "— Przerwać stosunki, tego nie moge, nie wypada, lecz zaręczam Ciotuni, ze co innego mam teraz na myśli, nad zabawy z nimi.... Znów się trochę zachmurzyła Ciocia, na tę jego apostrofę, jednak zapytała. — Co masz na myśli, moja..."
Strona 49 - "i zaczął nucić do Stasia w trakcie tego, ulubioną Te brzóz kilka piosnkę. — Et co tam teraz śpiewać, mów no Acan o Majorze, — przerwała mu gniewnie Ciocia. — Znam Majora, dziwakiem go zowią i jest nim może trochę w..."
Strona 50 - "stary — siedzę sobie i myślę.... o śnie strasznym com miał nocy dzisiejszej. — I cóż ci się śniło? — A śnił mi się nasz dwór, i ty Panicza się śniłeś, — mówił on drżącym i coraz bardziej wzruszonym głosem, — i..."
Strona 51 - "VII. Przenieśmy się do Ząbkowa, do ubocznego pokoju, gdzie Wojtasińscy i Kostusia, tajemniczą, lecz dobitną między sobą prowadzili rozmowę, po ostatnich Stasia odwiedzinach. — Ja zaraz się domyślałam, — mówiła z gniewem,..."
Strona 52 - "P. Wojtasiński. A to panie, ktoby się to był spodziewał, to też i ja zwąchałem myślę sobie, nie bywał tak długo, a teraz co trzeci, czwarty dzień przyjeżdża, tyło że ten dureń Kapitan ciągle mi nadzieję robił. P...."
Strona 53 - "pitanem; a przez całą drogę Kapitan wyśpiewywał rozmaite stosowne do okoliczności piosnki, opowiadał swoje miłosne z lat młodych awantury; Staś z początku słuchał je z zajęciem i wesołym śmiechem wtórował konceptom..."
Strona 54 - "Stasia i bynajmniej się z miejsca nie ruszał — Jakże mi się pan kochany miewa, zdrów dobrze, kopę lat niewidziany, zmiarkowawszy, zawsze dobrze wygląda? — i uścisnął Gospodarza, który dopiero powstał, gdy się oba zbliżyli, i..."
Strona 55 - "— He, he, tak, — odpowiedział Kapitan śmiejąc się i spoglądając na Stasia, którego twarz mocno od tej alluzyi zarumienioną była, — tak, tak, było tam trochę i zabawy, zwyczajnie młodość, nieprawdaż panie Stanisławie, he, he,..."
Strona 56 - "w Ząbkowie, he, he, he, — i spojrzał na Stasia, który w tej chwili, radby był dać sójkę w bok za ten koncept, Kapitanowi. Szczęściem ze rozmowa wkrótce inny obrót wzięła; Kapitan wpadł w sztos opowiadań myśliwskich. W trakcie..."
Strona 57 - "Słowem, że nie kleiła się rozmowa naszym kochankom, zanadto byli swym widokiem wzruszeni, zanadto na Stasiu działały Argusowe Majora oczy. Anusia była ciągle smutną i bledszą jak zazwyczaj. Niezmordowany tylko Kapitan, z wzrastającym co..."
Strona 58 - "My się tymczasem dowiedzmy, co było powodem smutku Anusi i bladości niezwyczajnej jej twarzy. A oto w miarę coraz częstszych Stasia odwiedzin w Ząbkowie, wzrastały podejrzenia panny Konstancyi, która uszczypliwemi alluzjami już Anusię..."
Strona 59 - "— Żartujesz chyba. — A jak Boga kocham, a to dziwnie że ci córka tego nie mówiła, — i z oczywistą niechęcią, skłoniwszy się ozięble, odjechał, zanim Major mógł się o dalsze wypytać szczegóły. Powróciwszy do domu,..."
Strona 60 - "powierzać, to utracyusz, birbant, zepsuty, zresztą jeźliś pewna, że on tak mocno jest tobą rozmiłowany, to wierzaj mi, że nie na długo, u takich ludzi miłość bardzo prędko się zmienia, a więc idź do swej komnatki, wypłacz się..."
Strona 61 - "wszyscy ją chwalą, że taka dobra, ładna gdzież jest duszka ? — W ogródku zapewne, — odpowiedział lakonicznie gospodarz. — A ja sama znam, — mówiła nieco ciszej Ciocia, — tych co już im głowy pozawracała. — Ona? chyba..."
Strona 62 - "wejdzie raz w złe towarzystwo, świętym z niego pewno nie wyjdzie. — Ale bo trza znać Acanu Dobr. Stasieczka, jak poznał Anulkę, Dali Bóg ze poprawił się zaraz, on ją tak kocha! — Poprawił się, ho, ho, a na długo? nie wierz..."
Strona 63 - "taki strasznie nic śmiały, ale cyt, cytże duszko, strasznie się widzę w sobie rozmiłowali, — i tuliła ciągle płaczącą Anusię, a gdy ujrzały powracającego Majora od stodół, Anusia otarła oczy i usiadła do roboty, schylając..."
Strona 64 - "to, powiada, nic nie będzie! bo życie jego jest naganne, " perswadowałam jak mogłam, Anulka biedna słyszała wszystko i płakała przy mnie, ona cię strasznie kocha! Staś pobladł, załamał ręce smutno: "więc on tak o mnie źle..."
Strona 65 - "VIII. W znajomej nam sali dworu Dębowej-wólki, zebranem było pewnego dnia po południu towarzystwo: Przy głównym stole przed kanapą, siedział Major ze zwykłą miną obojętną i surową, trzymając w ustach ulubioną na krótkim cybuchu..."
Strona 66 - "— A więc pisz Pan, — ciągnął dalej Major. Głuche znów nastało milczenie i uwaga wszystkich natężoną była na Majora, który tak zaczął dyktować. "Na połączenie małżeństwem, pana Stanisława *** z panną Anną Wolecką,..."
Strona 67 - ""Tertio. Pan Stanisław będzie bywał co Niedziela i święto na mszy, i tak jak dawniej pacierz odmawiał, na co oprócz danego słowa ustnie, własnoręcznie się niżej podpisze. " finis. Gdy Kapitan skończył pisać, Major wziął papier,..."
Strona 68 - "elokwencji wraz z Kapitanem, nim zdołali nakłonić dziwnego i upartego Majora; winszowała jednak sobie Ciocia, ze ona głównie była sprawczynią, mającego nastąpić związku, a warunki te, nawet i pierwszy aczkolwiek tak surowy nie..."
Strona 69 - "śniach, szła w zawody ze szczygłami w garderobie; Bartoszowi dawna wróciła energja i sprężystość w gospodarce; Ciocia Scholastyka aż odmłodniała; Kapitan rad był, ze znów we dworze może bywać i polować czasem ze Stasiem;..."
Strona 70 - "starzy więc nasi, oprócz Kapitana, w nocy jeszcze wyjechali z wesela, dla poczynienia przygotowań na przyjęcie nowożeńców. Kapitan zaś który takie zamierzał razem z nimi wyjechać, tak się uraczył winem, którego profuzja była..."


