Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 11
Zobacz też:
-
Beton poznań
www.cemex.pl -
Paraprotex
www.naturamarket.pl -
Projektowanie ogrodu
www.ogrodyprojekty.pl



się do obszernej i widnej o trzech oknach izby z belkowanym sufitem: piec taflowy z zieloną polewą, stał w jednym rogu, przy nim kominek, latem zwyczajnie drewnianą, pobielaną z gałką zatykany zasuwą, przed oknem kanapa odwieczna jesionowa z pokrowcem niemniej starym i wysiedzianym, przed nią stół wiśniowy o jednej nodze okrągły, dalej komoda, na niej filiżanki, imbryk, samowar i cukierniczka cynowa, następnie stół i krzesełka, w oknach jak powiedzieliśmy geranium, lak i inne pospolite lecz z własnego ogródka rośliny w wazonikach, na ścianie zegar z kukułką i kilka lanszaftów przedstawiających bitwy Napoleona, i portrety: Kropińskiego, Karpińskiego, Poniatowskiego; za ramą lustra dość już popstrzonego, między oknami zawieszonego, pozatykano mnóstwo biletów z różnych lat z powinszowaniem imienin i Nowego roku, z aniołkami, gorejącemi
sercami i strzałami, z podobnemi każden prawie u spodu rymami jak np.
Wszystkie me chęci wszystkie wspomnienia
Tobie załączam w dowód życzenia.
Albo:
Żyj sto lat bez trosko w, goryczy
Tego ci twój przyjaciel życzy.
Drzwi otwarta do drugiej mniejszej nieco izby, dawały widzieć biało zasłane łóżko, z mnóstwem obrazków, krzyżyków palm i gromnic na ścianach dokoła, przy łóżu stał stolik czarny, na nim leżały książki do nabożeństwa rozmaitych kształtów i druków, okulary często znać używane, bo na rozwartej rozłożone książce, kilka talii kart zatłuszczonych, ogranych, butelka napełniona wodą i kwiatem bławatnim, szyjki gęsie z grzechotkami, poduszeczki na szpilki i inne do kobiecych robót potrzebne graciki, dawały od razu poznać, ze ta skromna siedziba jest mieszkaniem kobiecem.
Wszystkie me chęci wszystkie wspomnienia
Tobie załączam w dowód życzenia.
Albo:
Żyj sto lat bez trosko w, goryczy
Tego ci twój przyjaciel życzy.
Drzwi otwarta do drugiej mniejszej nieco izby, dawały widzieć biało zasłane łóżko, z mnóstwem obrazków, krzyżyków palm i gromnic na ścianach dokoła, przy łóżu stał stolik czarny, na nim leżały książki do nabożeństwa rozmaitych kształtów i druków, okulary często znać używane, bo na rozwartej rozłożone książce, kilka talii kart zatłuszczonych, ogranych, butelka napełniona wodą i kwiatem bławatnim, szyjki gęsie z grzechotkami, poduszeczki na szpilki i inne do kobiecych robót potrzebne graciki, dawały od razu poznać, ze ta skromna siedziba jest mieszkaniem kobiecem.
Istotnie było to mieszkanie panny Scholastyki, tak ją bowiem zwano powszechnie, sześćdziesięcioletniej przeszło matrony, dalekiej krewnej nieboszczyka Jegomości, ojca Stasia, która mały swój z 12 tysięcy składający się kapitalik, ulokowała w dobrej wierze u dziedzica Dębowej-wólki, a sama żyła z procentu, żądając tylko dworku, gdzieby przy kościele i przy swoich, spokojnie ostatki żywota trawiła.
Proponowano jej mieszkanie we dworze gdzieby kilka porządniejszych i wygodniejszych zajmować mogła pokoi, ciocia Scholastyka koniecznie prosiła o osobny dworek, choćby chatę, gdzieby sama gospodarzyć mogła, bo gospodarstwo było je namiętnością.
Ciocia Scholastyka była wysoka, szczupła, rysy twarzy jakkolwiek już starością pokrzywione, dolna warga przykrywająca wierzchnią dla braku zębów, aż do nosa dochodziła, szczególniej też gdy
Proponowano jej mieszkanie we dworze gdzieby kilka porządniejszych i wygodniejszych zajmować mogła pokoi, ciocia Scholastyka koniecznie prosiła o osobny dworek, choćby chatę, gdzieby sama gospodarzyć mogła, bo gospodarstwo było je namiętnością.
Ciocia Scholastyka była wysoka, szczupła, rysy twarzy jakkolwiek już starością pokrzywione, dolna warga przykrywająca wierzchnią dla braku zębów, aż do nosa dochodziła, szczególniej też gdy