Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 13
dziennie prawie odwiedzała dwór, pieszo jeśli pogoda, karyolką gdy słota, wypytując się aż do znudzenia o zdrowie Stasia; w Niedzielę zaś jak to oddawna był zwyczaj, zwykła była we dworze znajdować się na obiedzie
Dworek drugi za panny Scholastyki dworkiem o kilkanaście położony kroków, co do struktury nie różnił się od pierwszego, chyba tem tylko, ze okiennice jego nie były pomalowane; takiż sam ganek z jednej i z drugiej strony, dziedzińczyk i zabudowania gospodarskie, jednakże we wszystkiem znać było mniejszą dbałość o czystość i porządek zewnętrzny: ogródek za nim opuszczony i zarosły, stajenka pochylona, oborka z odartym dachem, szyby u okien potłuczone i papierem gdzie niegdzie zalepione i wrota dziedzińca obalone.
Wnętrze izby tego dworku podobnież różniło się od pierwszego, bowiem jakkol-
Dworek drugi za panny Scholastyki dworkiem o kilkanaście położony kroków, co do struktury nie różnił się od pierwszego, chyba tem tylko, ze okiennice jego nie były pomalowane; takiż sam ganek z jednej i z drugiej strony, dziedzińczyk i zabudowania gospodarskie, jednakże we wszystkiem znać było mniejszą dbałość o czystość i porządek zewnętrzny: ogródek za nim opuszczony i zarosły, stajenka pochylona, oborka z odartym dachem, szyby u okien potłuczone i papierem gdzie niegdzie zalepione i wrota dziedzińca obalone.
Wnętrze izby tego dworku podobnież różniło się od pierwszego, bowiem jakkol-
wiek podobne i w tę samą stronę, wiodły drzwi do dużej i widnej z belkowanym sufitem izby, tak co do sprzętów jak i ich uporządkowania, znaczna zachodziła różnica; w tejże samej bowiem izbie, której drzwi do drugiej byty zaparte, stało łóżko stare, poczerniałe bez ozdób, nie zupełnie elegancką zasłane kołdrą i poduszką skórzanną, nad niem były zawieszone gromnica i krzyżyk drewniany, dalej gitara na spłowiałej niebieskiej wstążce, przy łożu stół prosty dębowy, na nim tabakierka z brzozowej kory z rzemyczkiem, butelki z prochem, porozrzucany śrót i pistony, a na gołej żadnym obrazkiem nie przystrojonej przeciwległej ścianie, wisiała dubeltówka z torbą borsuczą. W rogu izby jakiś kredens stary, zastawiony talerzami i szklankami, i zegar stojący, odwieczny, zakurzony, wiecznie wskazujący 4-ą godzinę, całe składały umeblowanie; dodać jeszcze piec pobielany na którym mnóstwo
leżało kłaków i komin kociubą zatknięty, z różkami od prochu na gzemsie; słowem, w tej stancyjce kawalerski jak to mówią panował nieład.
Istotnie mieszkańcem tego dworku, tej izdebki, był stary kawaler pan Wawrzyniec wieku podobnego do jego sąsiadki, którego powszechnie Kapitanem zwano.
Pan Wawrzyniec był nizki, krępy, ruchawy, dość otyły, twarzy rumianej ozdobionej półksiężycowemi blond faworytami; podobnymże prawem co i panna Scholastyka siedział on we dworku, z tą różnicą, że już od bardzo dawna, jako rezydent, ulokowawszy mniejszą cokolwiek, od panny Scholastyki sumkę i przywiązawszy się nałogowo do dworu.
Polubił go był nieboszczyk Jegomość, bo pan Kapitan był zawsze wesołym, śpiewającym, krotofilnym; raz zatrzymawszy go przy sobie, przylgnął był pan Wawrzy-
Istotnie mieszkańcem tego dworku, tej izdebki, był stary kawaler pan Wawrzyniec wieku podobnego do jego sąsiadki, którego powszechnie Kapitanem zwano.
Pan Wawrzyniec był nizki, krępy, ruchawy, dość otyły, twarzy rumianej ozdobionej półksiężycowemi blond faworytami; podobnymże prawem co i panna Scholastyka siedział on we dworku, z tą różnicą, że już od bardzo dawna, jako rezydent, ulokowawszy mniejszą cokolwiek, od panny Scholastyki sumkę i przywiązawszy się nałogowo do dworu.
Polubił go był nieboszczyk Jegomość, bo pan Kapitan był zawsze wesołym, śpiewającym, krotofilnym; raz zatrzymawszy go przy sobie, przylgnął był pan Wawrzy-


