Zobacz też:






niec ni ztąd ni zowąd i został miejscowym rezydentem.
Służył on pono jak sam twierdził w wojsku i raz przezwany Kapitanem, chrzczonym był od wszystkich tym nazwiskiem. Zresztą był to najpoczciwszy w świecie człowiek, chodził zwyczajnie w granatowej czamarze z potrzebami i czapeczce z barankiem, przyjacielskim był i ochoczym do zabaw, a polowanie lubił namiętnie. Adorator za młodu płci pięknej i wisus urwipołeć jak sam nieraz o sobie zwykł był mawiać, zachował aż dotychczas grzeczność nadzwyczajną dla dam, umiał im pochlebne prawić dusery i tem powabnem, dworskiem prawie ułożeniem, zjednał sobie pochlebną u dam okolicznych opinię. Jedną tylko nieszczęsną wadą Kapitana było, bo i któż bez nich nie jest, ze jakkolwiek surowy w zdaniach co do obyczajów względem siebie i drugich, i nabożny jak zwyczajnie starzy, to jednak gdy mu się gratka
przytrafiła z dawnemi gdzieś koleżkami na jarmarku się zjechać, to uraczył się winem tak, że Janek jego chłopak do posługi, martwego prawie na wózku do domu przywoził. Odchorował zwykle taką hulankę pan Kapitan, jednakże chętnie znów przy pierwszej lepszej sposobności toż samo czynił.
Niemniej przywiązanym był do dworu i kochał Stasia, polował z nim często, a sam prawie codziennie, wychodził na kaczki, to na bekasy, to na zające i tak był zawsze polowaniem przejęty, że każdego bawił opowiadaniem swych przygód myśliwskich.
Stołował się u siebie i jeździł po sąsiadach, gdzie pana Kapitana wesołego, zawsze chętnie przyjmowano.
Trzeci dworek graniczący z pana Kapitana dworkiem, a ostatni od plebanii zupełnie był prawic co do dwóch drugich, ze struktury podobnym, tylko bardziej ściany
jego były popaczone i dach bardziej mchem porosły, a na dziedzińcu stała tylko pochylona, waląca się stajenka.
Wnętrze izdebki podobnej co do wielkości do dwóch pierwszych, zajmowało stare o żelaznych prętach łoże, z gromnicą i palmą nad niem, zasłane białą flanelową kołdrą, duży kufer przy łożu, na kołku kalendarz i nożyce koło okna, na czarnym stole kilka ksiąg do zapisywania pańszczyzny, obok kilka stołków i ława, kilka lasek różnego kształtu, a na kołku harapnik; na drzwiach kredą napisane zawsze wyczytać było można jak np.
Harasym.....2 fur siana.
Prokop ......1 korzec pszenicy.
Borysiuk .....1 ćwierć owsa i t. d.
znać długi od chłopków, którym poczciwy Panicz pożyczał w potrzebie. Mieszkańcem tego dworku był stary, bo przeszło 70-letni Bartosz. Jakkolwiek wiek go już pochylił, starał się jednak zawsze prosto-