Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 18
prawie uderzeniem zegaru, wchodzi drobniutkim krokiem, z laseczką, pan. Kapitan, a naprzód na progu zamykając drzwi, nosa utrze, polem stawiając swą laskę z toporkiem, pośpiesza ucałować rączkę starej panny, mówiąc z przymileniem: "Dobry wieczór Jejmości." "Dobry wieczór Acanu, a co tam na dworze?" "Zapaskudziło się moja Mościa Dobrodziko jeszcze bardziej. ule ja z tego rad (zacierając ręce i chodząc spiesznie po pokoju), bo jutro jak znalazł zmiarkowawszy ponowę.... ale wystaw tez sobie Jejmość Dobrodzika, co tez mi się wczoraj na polowaniu zdarzyło... Ciocia Scholastyka zrobiła poruszenie nieukontentowania, jednakie przez respekt dla gościa, zwłaszcza ze to jeszcze było na początku wizyty, słuchać go postanowiła z cierpliwością: "otóż idę sobie, mówił dalej Kapitan nie zważając na to jej poruszenie.... panie tędy do Wilczej ohoży dróżką co wiedzie przez Smolarzowe, ale
pewnie Jejmość Dóbr. tam i nie była, to nie ma co.... otóż zmiarkowawszy, to Bartosz będzie wiedział najlepiej, tak dopiero idę sobie panie, aż tu cóś zahurg otało między liśćmi tak o jakie 30 kroków, aż tu patrzę panie sadzi kot, ale kot panie co się nazywa, ja panie paf z jednej, paf z drugiej lufy, zając przykucnął i siedzi, wystaw sobie Jejmość Dobrodzika, jak pies na zadnich łapach, ja do niego zmiarkowawszy przybiegam i chcę już za słuchy złapać, len jak mi się panie wymknie, jak nie pójdzie zmiarkowawszy....
— Nie wiem jak się to Acanu nie znudzi tak ciągle jeno polować....
Wchodzi Bartosz z miną ponurą jak zwykle i przy drzwiach "Padam do nóżek Jejmości" z ukłonem, grubym przemawia głosem; przed nim pan Kapitan powtarza dopiero opowiedziane zdarzenie, z wielkiem nieukontentowaniem panny Scholastyki, Bartosz na zapytania odpowiada, tu kiwnię-
— Nie wiem jak się to Acanu nie znudzi tak ciągle jeno polować....
Wchodzi Bartosz z miną ponurą jak zwykle i przy drzwiach "Padam do nóżek Jejmości" z ukłonem, grubym przemawia głosem; przed nim pan Kapitan powtarza dopiero opowiedziane zdarzenie, z wielkiem nieukontentowaniem panny Scholastyki, Bartosz na zapytania odpowiada, tu kiwnię-
ciem głowy, tam wręcz abo ja wiem powtórzy, i rzadko sam nie zapytany się odezwie: lecz czasem gdy się rozochoci przy szklance gorącej herbaty, to im prawi
o uroczyskach, o polach, o gospodarstwie, panna Scholastyka znów o Parasce, Hapie
i o swoim dworku, słowem każdy prawił o tem co lubił i nie raz dziwił się opowiadający z tych trzech osób, ze go dwie pozostałe nie z zajęciem słuchały.
Nie rzadko jednakże i dawnych czasów wspomnienia, były osnową wieczornych gawęd; wówczas każdy cóś swego dodawał, lub opowiadał, a słuchanym był z uwagą.
Przyszedł tu czasem i ksiądz Proboszcz co chrzcił jeszcze Stasia, stary, siwy, małomówny i przysłuchiwał się kiwając głową, tym dawnej przeszłości pieśniom, a i pani Adamowa gdy już z niesfornemi ukończyła babami w garderobie się swarzyć, powiększała gościnne grono.
o uroczyskach, o polach, o gospodarstwie, panna Scholastyka znów o Parasce, Hapie
i o swoim dworku, słowem każdy prawił o tem co lubił i nie raz dziwił się opowiadający z tych trzech osób, ze go dwie pozostałe nie z zajęciem słuchały.
Nie rzadko jednakże i dawnych czasów wspomnienia, były osnową wieczornych gawęd; wówczas każdy cóś swego dodawał, lub opowiadał, a słuchanym był z uwagą.
Przyszedł tu czasem i ksiądz Proboszcz co chrzcił jeszcze Stasia, stary, siwy, małomówny i przysłuchiwał się kiwając głową, tym dawnej przeszłości pieśniom, a i pani Adamowa gdy już z niesfornemi ukończyła babami w garderobie się swarzyć, powiększała gościnne grono.


