Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 24
Zobacz też:
-
Instalacja grzewcza
www.uponor.com.pl -
Biuro rachunkowe Warszawa
www.alaya.net.pl -
Organizacja imprez
www.imprezy.sc -
Wczasy odchudzające
www.osrodek-aga.pl



spijał doskonałego węgrzyna" i pocmoktał ustami.....
Powtórzył Kapitan zamiary Wojtasińskich cioci Scholastyce, która zaraz wykrzyknęła: "A niechże ręka Boska uchowa ażebyśmy Stasieczka mieli swatać z taką, cożem chciała powiedzieć, jak ta panna Konstancya, ani mi się Acan waż w to wtrącać i jemu to radzić, to wszystko nadęte, dmą choć nie ma w co, Boże zmiłuj się."
Pan Kapitan więc był cicho, bywał jednak swoim trybem w Ząbkowie potakując zawsze zamiarom Jegomości, nic jednak stanowczego nie oświadczając, jadł obiad i pił wino z myszką i obrączką.
Powtórzył Kapitan zamiary Wojtasińskich cioci Scholastyce, która zaraz wykrzyknęła: "A niechże ręka Boska uchowa ażebyśmy Stasieczka mieli swatać z taką, cożem chciała powiedzieć, jak ta panna Konstancya, ani mi się Acan waż w to wtrącać i jemu to radzić, to wszystko nadęte, dmą choć nie ma w co, Boże zmiłuj się."
Pan Kapitan więc był cicho, bywał jednak swoim trybem w Ząbkowie potakując zawsze zamiarom Jegomości, nic jednak stanowczego nie oświadczając, jadł obiad i pił wino z myszką i obrączką.
IV.
Była godzina 5 z wieczoru, podczas dżdżystej jesiennej pory, przed kominkiem na którym zwyczajnie buzował się ogień-w swym dworku, siedziała w okularach na nosie z pończoszką w ręku Ciocia Scholastyka, na głos rachując oczka i co moment podnosząc głos do drugiej znać izby, gdzie się krzątała Kachna.
— Paraska niechaj jutro przyjdzie do prania, jej bo ono widzę romanse, cożem chciała powiedzieć w głowie z Harysymem.... trzy, cztery, pięć, a do roboty wałkuń i ospała... pięć, sześć... " gdy wszedł zwyczajnym trybem pan Kapitan; posta-
Była godzina 5 z wieczoru, podczas dżdżystej jesiennej pory, przed kominkiem na którym zwyczajnie buzował się ogień-w swym dworku, siedziała w okularach na nosie z pończoszką w ręku Ciocia Scholastyka, na głos rachując oczka i co moment podnosząc głos do drugiej znać izby, gdzie się krzątała Kachna.
— Paraska niechaj jutro przyjdzie do prania, jej bo ono widzę romanse, cożem chciała powiedzieć w głowie z Harysymem.... trzy, cztery, pięć, a do roboty wałkuń i ospała... pięć, sześć... " gdy wszedł zwyczajnym trybem pan Kapitan; posta-
wiwszy w zwykłem miejscu laskę, pocałowawszy w rączkę gospodynię i dostawszy wzajemne pozdrowienie: "Dobry wieczór Acanu, " zaczęła się rozmowa.
— A cóż tam słychać, gdzieżeś Acan bywał?
— Byłem Mościa Dobrodziko w Dołhobyczowie i przywożę nowinę?
— No co? jaką?
— Oto zaraz opowiem.... będziem mieli za kilka dni nowego sąsiada blizkiego, w Siedliskach....
— No to już kupione? no kogo?
— Oto kupił je pan Aniszewski, ten, ten co miał Wirejską za sobą....
— Aniszewski! zakrzyknęła Ciocia, składając ręce, ten, cożem chciała powiedzieć, rozwodnik i birbant ostatniego rzędu, Jezu Chryste tak blizkie sąsiedztwo....
— Tak, tak, Mościa Dobrodziko, ten sam....
— A cóż tam słychać, gdzieżeś Acan bywał?
— Byłem Mościa Dobrodziko w Dołhobyczowie i przywożę nowinę?
— No co? jaką?
— Oto zaraz opowiem.... będziem mieli za kilka dni nowego sąsiada blizkiego, w Siedliskach....
— No to już kupione? no kogo?
— Oto kupił je pan Aniszewski, ten, ten co miał Wirejską za sobą....
— Aniszewski! zakrzyknęła Ciocia, składając ręce, ten, cożem chciała powiedzieć, rozwodnik i birbant ostatniego rzędu, Jezu Chryste tak blizkie sąsiedztwo....
— Tak, tak, Mościa Dobrodziko, ten sam....