Zobacz też:






Wieś o foremnych z murowanemi kominami i dużemi oknami chałach, z kościołem i karczmą, rozciągała się na wzgórzystem wybrzeżu obszernego jeziora, z jednej strony zarosłego trzciną, z drugiej zaś od strony wsi, czystego i spokojnego jak powierzchnia zwierciadła.
Zdala owocowe drzewa ogródków, któremi każda prawie chata była otoczoną i lipy wyniosłe ocieniające stary z wysoką blaszaną kopułą kościół, rysowały się na tle nieba w rozmaitych kształtach i odbijały się w spokojnej wodzie jeziora.
A krzyże wysmukłe, drewniane, gdzieniegdzie wieńcem zeschłych kwiatów lub białemi chustami przewiązane, rozciągały swe ramiona po nad polami, na zakrętach dróg, jak gdyby na straży dla obrony plonów od gradu i burzy.
Od strony tylko jeziora nieco urozmaiconą i miłą wydawała się okolica, bo z drugiej po za wsią, rozciągała się pusta ró-
wnina szarzejącym w dali zamknięta lasem.
Po lewej stronie wioski, ulicą topolami wysadzaną od niej oddzielony, stał dwór pański, obszerny, stary z wysokim o drewnianych filarach gankiem i kilkoma białemi kominami sterczącemi nad złamanym dawnej struktury dachem; obok niego stała podobna mu kuchnia, lecz o jednym dymem poczerniałym kominie, z dzwonkiem przy drzwiach, do której od ganku dworu mocno udeptana prowadziła ścieżka.
Przededworem rozciągał się obszerny dziedziniec z okrągłym trawnikiem otoczonym brzozowym płotkiem, na prost ganku w drugim końcu dziedzińca stały stodoły z bocianiemi gniazdami, następnie obory, stajnie i stary lamus ze spiczastym o mosiężnej gałce dachem i gankami, czarny, pochylony, zamykały dziedziniec.
Za dworem wznosiły się topole i lipy
odwieczne, obszernego choć nieco opuszczonego ogrodu.
Niezwyczajna czystość i porządek w wygracowanych i żwirem posypanych ścieżkach dziedzińca, w lśniących szybach okien dworskich, w białości świeżej jego drewnianych a starych ścian, dziwnie odbijała przy starości dworu; patrząc nań mimowoli nasuwało się porównanie do staruszka w wykwintne i świeże przyodzianego stroje. Lecz wejdźmy wewnątrz.
Z sieni w wieńce zbożowe przybranej z ławami i parawanem zasłaniającym schodki na górę, było troje drzwi: na prawo wiodły do kredensu, na prost i na lewo do pokojów pańskich. Pięć czy sześć pokoi widnych, obszernych, wesołych, składało apartamenta tego starego dworu: między niemi odznaczała się sala ze szklannemi na ogród drzwiami z dużym zegarem na kominie, fortepianem i kilkoma portretami mężczyzn i kobiet w tegoczesnych ubiorach.