Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 31
Zobacz też:
-
Hyundai dealer
e-hyundai.pl -
Beton śląsk
www.betonnadom.pl -
Gaźniki do skuterów
www.motor-land.com.pl



I w wiosce naszej już się było oczyściło z lodów jezioro, brzeg młodocianą zazieleniał trawką, drzewa owocowe i lipy ogródków wiejskich, świeżemi pokrywały się listkami, większy ruch łudzi na wsi; dzieci bose, w półnagie, bawią się już u płotu, robiąc z postruganych drzazek płotki niby do ogródków, gdzie w miejsce drzew gałązkę zieloną wierzby wtykają, a gdzie niegdzie przed chatą, stary, siwy dziadulek, dziad a może pradziad, wesoło bawiącej się dziatwy, siedzi na klocu dębowym co służy za ławkę i na słońcu plecie posloły, dla siebie lub dla swoich...
Lecz mińmi ludną i wesołą ulicę wioski, omińmi tą razą białe dworki i ulicą wysadzaną topolami, które zielonemi pręcikami już zaczęły w górę wystrzelać, zajdźmy na znajomy nam dziedziniec starego dworu.
Dziedziniec zazielenił się trawą i drzewa ogrodu pełniejsze od liści zaczęły przybierać kształty; na dziedzińcu zawsze
Lecz mińmi ludną i wesołą ulicę wioski, omińmi tą razą białe dworki i ulicą wysadzaną topolami, które zielonemi pręcikami już zaczęły w górę wystrzelać, zajdźmy na znajomy nam dziedziniec starego dworu.
Dziedziniec zazielenił się trawą i drzewa ogrodu pełniejsze od liści zaczęły przybierać kształty; na dziedzińcu zawsze
tak samo starannie wygracowane ścieżki, tez same budynki w tejże utrzymywane czystości, ten sam wreszcie dwór stary, o białych ścianach i lśniących szybach zewnątrz, wewnątrz o prostych, starych, lecz w porządku utrzymywanych meblach i sprzętach, jednakże we dworze tym wielkie, o wielkie, od przeszłej jesieni zaszły zmiany.
A naprzód w kredensie już nie widać łysej głowy Walentego, kilku młodych, zgrabnych, zwinnych, we frakach z guzami służalców, zajęło to uprzywilejowane starego miejsce; a w pokojach niedawno tak cichych i rzadkiem przybyciem gościa ożywionych, teraz bardzo często i może zbyt często, ochoczej młodzi snują się postacie; ich piosnki i krzyki i żywe rozmowy dziwnem echem rozchodzą się po całym dworze, nieskażonym jeszcze można powiedzieć dotychczas, tego rodzaju kompanią, bo gdy się wsłuchasz w te piosnki, w te rozmowy,
A naprzód w kredensie już nie widać łysej głowy Walentego, kilku młodych, zgrabnych, zwinnych, we frakach z guzami służalców, zajęło to uprzywilejowane starego miejsce; a w pokojach niedawno tak cichych i rzadkiem przybyciem gościa ożywionych, teraz bardzo często i może zbyt często, ochoczej młodzi snują się postacie; ich piosnki i krzyki i żywe rozmowy dziwnem echem rozchodzą się po całym dworze, nieskażonym jeszcze można powiedzieć dotychczas, tego rodzaju kompanią, bo gdy się wsłuchasz w te piosnki, w te rozmowy,
poznasz, że są zbyt oddalone od względów przyzwoitości, a w rej główny wodzącym, z ironicznym zwykle uśmiechem na twarzy, poznasz odrazu sąsiada ze strasznego, jak poczciwi rezydenci nazwali dworu. I istotnie cala ta kompania próżniaków, biboszów i karciarzy, pod przewodnictwem pana Aniszewskiego, bardzo często przenosiła swe bachanalje, do starego Stasia dworu. Wielkim jest i zgubnym wpływ nagannego towarzystwa, na niedoświadczonym młodzieńcu, który raz w dobrej wierze, dal się w nie wciągnąć; jakkolwiek silnie on może mieć wkorzenione dobre zasady, jakkolwiek stały jego charakter nie zupełnie się da nagiąć na zgubną zepsucia drogę, to jednak niepodobieństwo, aby po niejakim czasie obcowania, pomimowoli nie uczuł w sobie odmiany niekorzystnej, co do moralnej jego strony. Z początku dziwić go będzie i może oburzać postępowanie członków towarzystwa, jako zupełnie