Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 32
przeciwne i potępione w jego przekonaniu lecz powoli, powoli, przez namowy, a co częściej przez wstyd, aby się w ich oczach nie okazać dziwakiem, świętoszkiem, podobnie postępować zacznie, chociaż ze skrupułem i zgryzotą; lecz to tylko rzadkim bywa wyjątkiem, bo najczęściej i najpospoliciej zdarza się, że najpiękniejszych zasad i prowadzenia się młodziec, dostawszy się w ręce złych i zepsutych łudzi, odrazu bez skrupułów i żalu, zciera z czoła niewinność dziecięcą i staje się nieodrodnym kompanii członkiem.
I pokazuje się, że obawa rezydentów pod tym względem nie była próżną, dziwaczną, bo Staś jakkolwiek nie był jeszcze zupełnie zepsutym, w skutku jednak częstych ze strasznym dworem stosunków, odmienił się bardzo na niekorzyść, w porównaniu z dawniejszem swem postępowaniem, i chociaż to jego postępowanie, bardziej było przyczyną nie okazania się
I pokazuje się, że obawa rezydentów pod tym względem nie była próżną, dziwaczną, bo Staś jakkolwiek nie był jeszcze zupełnie zepsutym, w skutku jednak częstych ze strasznym dworem stosunków, odmienił się bardzo na niekorzyść, w porównaniu z dawniejszem swem postępowaniem, i chociaż to jego postępowanie, bardziej było przyczyną nie okazania się
oryginalnym w oczach swych kompanów, aniżeli pochodzące z istotnego zamiłowania i namiętnego tychże zabaw użycia, to jednak, słuchał już bez zarumienienia tłustych żartów i śpiewek, śmiał się i poklaskiwał im nie z przekonania lecz dla tego, ie inni to czynili; nauczył się grać w faraona, sztosa i inne gry hazardowne, którym jakkolwiek się nie poświęcał z namiętnością, grał jednak dla tego ze inni grali.
On tak się obawiał ściągnąć na siebie, szydzące, ironiczne uśmiechy kompanii, śledzącej każde jego w naiwności wymówione zdanie, każden jego ruch i nawyknienie do zwyczajnych codziennych, pobożności obowiązków, ie wolał się tych ostatnich pozornie zaprzeć, aniżeli być celem żartów zepsutej młodzieży.
— Uważaliście, — mówił jeden z kompanii gdy zasiadali do stołu, a Staś mały, krzyżyk zrobił na piersiach, — Staś się zegna przed jedzeniem.
On tak się obawiał ściągnąć na siebie, szydzące, ironiczne uśmiechy kompanii, śledzącej każde jego w naiwności wymówione zdanie, każden jego ruch i nawyknienie do zwyczajnych codziennych, pobożności obowiązków, ie wolał się tych ostatnich pozornie zaprzeć, aniżeli być celem żartów zepsutej młodzieży.
— Uważaliście, — mówił jeden z kompanii gdy zasiadali do stołu, a Staś mały, krzyżyk zrobił na piersiach, — Staś się zegna przed jedzeniem.
— A Staś dewotka.
— A grzecznie, ładnie, mój ty mały, zaczęli żartować ze Stasia, który zarumieniony, od tej chwili która mu tyle przyniosła wstydu, postanowił się nie zegnać.
— Wystawcie sobie, — mówił znów inną razą gospodarz do swoich, w przytomności Stasia, — ta że ten Stasieczek to na mnicha stworzony, imaginez, zastałem go dziś rano klęczącego i modlącego się, jak jaki grzesznik co do Rzymu piechotą podróż odprawia.
Ha, ha, ha, i całe towarzystwo głośnym zawtórowało mu śmiechem, i znów się Staś zarumienił i pomyślał w duchu: "mają może racyą, wszak pacierz aby tylko był szczerym to i myślą powtarzanym być może. bez żadnych oznak powierzchownych.
I powróciwszy do domu (Walenty zajmował jeszcze swe dawne miejsce, bo to było dopiero w początkach zapoznania się ze strasznym dworem), gdy stary wszedł
— A grzecznie, ładnie, mój ty mały, zaczęli żartować ze Stasia, który zarumieniony, od tej chwili która mu tyle przyniosła wstydu, postanowił się nie zegnać.
— Wystawcie sobie, — mówił znów inną razą gospodarz do swoich, w przytomności Stasia, — ta że ten Stasieczek to na mnicha stworzony, imaginez, zastałem go dziś rano klęczącego i modlącego się, jak jaki grzesznik co do Rzymu piechotą podróż odprawia.
Ha, ha, ha, i całe towarzystwo głośnym zawtórowało mu śmiechem, i znów się Staś zarumienił i pomyślał w duchu: "mają może racyą, wszak pacierz aby tylko był szczerym to i myślą powtarzanym być może. bez żadnych oznak powierzchownych.
I powróciwszy do domu (Walenty zajmował jeszcze swe dawne miejsce, bo to było dopiero w początkach zapoznania się ze strasznym dworem), gdy stary wszedł


