Zobacz też:






— A żona i Kostusia dziwują się panie, co to jest, ze do nas nie zagląda, — mówił ciągle dalej, — a ten szelma panie, jakby miał nie wiedzieć jaką robotę, zapomina o nas he, he, he, rozśmiał się i poklepał Stasia po plecach.
Gdy weszli do dworu, do sali, której drzwi szklanne na ogród były otwarte, zastali w niej pannę Konstancję, przerzucającą książki, na głównym przed kanapą lezące stole, i samą Gospodynię zajętą czytaniem jakiegoś nowego zapewnie francuzkiego dzieła.
— Przyprowadzam tu wam zbiega, któregom ledwie mógł złapać na drodze, pilnujcie ze go i bawcie, a ja jeszcze pójdę do gumien i natrę uszów temu chamowi Wronczyńskiemu, co mi szelma pobałamucił z wywózką siana.
Staś się uprzejmie damom skłonił, pan Wojtasiński wyszedł, a damy prosiły go
siedzieć, i zaczęły mu delikatne robić wyrzuty.
— Est-ce possible, panie Stanisławie. lak o nas zapomnieć, — uprzejmie lecz z wyrzutem, odezwała się Gospodyni.
— Pan zapewne był słaby.... bo jakiż powód dać można temu tak rzadkiemu nas odwiedzaniu, — z pretensyą dodała panna Konstancya.
— Istotnie byłem trochę słaby, zajęcia miałem dużo, — bąkać zaczął Staś.
— Czyby nowy sąsiad z Siedlisk, tak Pana zobowiązał, żeś Pan dla niego o nas zapomniał? — zagadnęła znów gospodyni.
Gdy Staś temi zapytaniami i delikatnemi wyrzutami zambarassowany, bąkał coś niezrozumiale w odpowiedzi, od ogrodu we drzwiach szklannych, ukazała się postać, która miłem zdziwieniem Stasia przejęła.
Było to młode, nie tyle ładne ile miłe dziewczątko, mogła mieć lat około 18; średniego wzrostu, o zgrabnej figurce,