Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 40
Zobacz też:
-
Grawerowanie laserowe
www.reed.kalisz.pl -
Outsourcing płac
www.externalservices.pl -
Pozyskiwanie funduszy unijnych
www.rsmi.pl -
Fabryka mebli
www.mysofa.pl



młodociane kształty jej ciała, wdzięcznie rysowały się pod skromną białą muślinową sukienką, twarz blada o drobnych rysach niezwyczajną dobrocią i łagodnością tchnących, oczy czarne żywym jaśniejące blaskiem z pod zgrabnych i wąziutkich brwi, na ustach osiadł wyraz łagodności i swobody. Włosy jej czarne w drobne zawinięte loczki, osłaniały szyję, lecz nie łabędzią, przepraszam, nie białą tak jakeście się może spodziewali, lecz śniadą tak jak cera jej twarzy. Nie była tak piękną jak zwyczajnie są niemi bohaterki powieści i na pierwszy rzut oka niewiele interesującą jednakże ta twarz czystością i swobodą myśli tchnąca, naturalność i swoboda ruchów, nieopisanym wdziękiem pociągały ku niej serce.
Szła wolnym krokiem, swobodnie, bez przesady w ruchach, nie, se donnant des aires, jak panna Konstancja; w jednej rę-
Szła wolnym krokiem, swobodnie, bez przesady w ruchach, nie, se donnant des aires, jak panna Konstancja; w jednej rę-
ce trzymała bukiet kwiatów, w drugiej rozwartą książkę.
A wszedłszy do sali, nie spodziewała się zapewne spotkać gościa, bo się zapłoniła, Staś powstał i ciekawem zaczął ją mierzyć okiem.
Pani Gospodyni pośpieszyłaś przedstawieniem nowo przybyłej.
— Mademoiselle Anette Wolecka notre
— Monsieur Stanislas notre voisin.
Skłonili się sobie nowo zarekomendowani i usiedli, on na swojem miejscu, ona przy pannie Konstancji.
— Cóż ty czytasz tak zawzięcie, ma chère?—zapytałają z wyrazem jakiejś wyższości i lekceważenia panna Konstancya.
— Czytam Pamiętniki Nieznajomego, — dźwięcznym głosem odezwała się zagadniona.
A wszedłszy do sali, nie spodziewała się zapewne spotkać gościa, bo się zapłoniła, Staś powstał i ciekawem zaczął ją mierzyć okiem.
Pani Gospodyni pośpieszyłaś przedstawieniem nowo przybyłej.
— Mademoiselle Anette Wolecka notre
— Monsieur Stanislas notre voisin.
Skłonili się sobie nowo zarekomendowani i usiedli, on na swojem miejscu, ona przy pannie Konstancji.
— Cóż ty czytasz tak zawzięcie, ma chère?—zapytałają z wyrazem jakiejś wyższości i lekceważenia panna Konstancya.
— Czytam Pamiętniki Nieznajomego, — dźwięcznym głosem odezwała się zagadniona.