Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 43
W okolicy, okrzyczano go za dziwaka, za mizantropa, odludka, siedzącego jak zaklęty w swym Gaiku i niekomunikującego się z nikim. Istotnie pod tym względem można mu było poniekąd przyznać słuszność; nigdzie bowiem nie bywał z nikim się nie bratał, nikt u niego nie bywał, jednakże był to rzadkiej poczciwości człowiek; grunt serca prawy, stałość charakteru, pomimo obejścia się zanadto może opryskliwego, tylko przez małe kółko bliżej go znających, dostatecznie ocenionem być mogło.
Z fajeczką ulubioną w ustach, doglądając swe małe gospodarstwo, przesiedział już przeszło pół roku w swoim Gaiku, a mało go kto z sąsiadów przez ten czas widział, znano go więcej z reputacji dziwactwa powyżej wymienionego i Staś nawet, jakkolwiek Gaik o mil trzy niecałe, od Dębowej-wólki był oddalonym, nie znał go i nie widział wcale.
Z fajeczką ulubioną w ustach, doglądając swe małe gospodarstwo, przesiedział już przeszło pół roku w swoim Gaiku, a mało go kto z sąsiadów przez ten czas widział, znano go więcej z reputacji dziwactwa powyżej wymienionego i Staś nawet, jakkolwiek Gaik o mil trzy niecałe, od Dębowej-wólki był oddalonym, nie znał go i nie widział wcale.
Major jednakże znał wszystkich, zdala, z ukrycia, gdy na niego prawie nie zwracano uwagi, on zważał wszystko, wiedział o wszystkiem.
A Anusia była jedynaczką i sierotą, bo bez matki, którą w pierwszych lalach swej młodości utraciła; wychowana u babki na Litwie, kobiety pobożnej i pełnej cnót właściwych starym naszym matronom, mniej może skorzystała na powierzchownem, a tak wymaganem od świata ukształceniu ile gruntownych serca i głowy, od babki przejęła przymiotów.
Po śmierci babki wróciła do ojca, którego najczulszą dziecka kochała miłością,
i kochaną była od niego, pomimo ze jego obejście się z nią, było zawsze surowe i opryskliwe. Nie nazywał jej inaczej tylko Asińdzką, pieszczoty zwykłe rodzicielskie były dla niej zupełnie obcemi, gdy ją w głowę czasem pocałował, było to dla niego dowodem rzadko dobrego humoru,
A Anusia była jedynaczką i sierotą, bo bez matki, którą w pierwszych lalach swej młodości utraciła; wychowana u babki na Litwie, kobiety pobożnej i pełnej cnót właściwych starym naszym matronom, mniej może skorzystała na powierzchownem, a tak wymaganem od świata ukształceniu ile gruntownych serca i głowy, od babki przejęła przymiotów.
Po śmierci babki wróciła do ojca, którego najczulszą dziecka kochała miłością,
i kochaną była od niego, pomimo ze jego obejście się z nią, było zawsze surowe i opryskliwe. Nie nazywał jej inaczej tylko Asińdzką, pieszczoty zwykłe rodzicielskie były dla niej zupełnie obcemi, gdy ją w głowę czasem pocałował, było to dla niego dowodem rzadko dobrego humoru,


