Zobacz też:






dla niej szczęściem nie do opisania. Siedziała więc z nim razem w Gaiku, gdzie miała swoję komnatkę i ogródek, i najczulszem staraniem obsypowała ojca, starając się umilać i rozrywać chwile cierpkiego jego humoru.
A łagodność, prostota, czułość i anielska dobroć, rozlane w rysach jej twarzy były cechą jej życia, jednakże oprócz włościan z okolicznych wsi którzy wychwalali dobrą pannulę z Gaiku, jako chętnie niosącą pomoc chorym i udzielającą bezpłatnie różnego rodzaju leki z apteczki, którą sama urządziła, nikt jej prawie nie znał, nie widział.
Pan Major był dalekim krewnym pani Wojtasińskiej; sprowadziwszy się w te strony, po pół roku osiedzenia się w Gaiku, zaledwo raz jeden odwiedził mieszkańców Ząbkowa. Protekcyonalnym tonem przyjęli go gospodarze, a Jejmość nawet raczyła wtrącić, bo to było pod jej dobry humor,
ze "dla czego Pan tak siedzisz jak zaklęty i córkę swą wędzisz, przywieź ze ją kiedy do nas, a w towarzystwie z Kostusią, ja sądzę ze wiele od niej skorzystać potrafi."
Nie śpieszył się jednak Major z zadosyć uczynieniem tym z niechcenia niby nadmienionym zaprosinom, dopiero gdy umyślnym odebrał od Wojtasińskich list nadzwyczaj grzeczny, zapraszający Anusię na kilka nawet miesięcy do Ząbkowa, gdyż Kostusia bardzo sobie tego życzy, zdziwiło go to niezmiernie i wysłał Anusię. Wkrótce jednak wymacał powód tych tak uprzejmych listownych zaprosin, gdy pan Wojtasiński przyjechał do Gaiku w interesie kupna owiec, które pan Major miał do zbycia.
Nic bowiem państwo Wojtasińscy nie czynili, pod czemby się ich myśl sprytna nie ukrywała.
Drugi to tydzień jak Anusia bawiła w Ząbkowic, postępowanie Gospodarzy