Zobacz też:






i Kostusi było względem niej dość grzeczne, wszakże zawsze jakiś ton protekcyonalny, przodkował w każdym kroku ich względem niej obejścia się. Jakkolwiek panna Konstancya co do sposobu myślenia, zupełnie z nianie sympatyzowała, jednakie uznała za rzecz przyzwoitą, utrzymywać z Anusia pewną politykę.
Nie wiem czy wierzyć tej sympatyi dusz, które nie widząc się jeszcze, przeczuwają się tylko, a za pierwszem spotkaniem się, gorącą ku sobie płoną miłością, to jednak pewna, ze nietylko Staś po pierwszej" wizycie, mocno był Anusia zajęty, ale i ona w swej główce przyznała mu pierwszeństwo, nad kiedykolwiek widzianą młodzieżą i gdy odjechał, marzyła o nim i wyglądała dalszych jego odwiedzin.
I nie długo czekała, w kilka dni bowiem po tej wizycie, Staś znów odwiedził sąsiadów.
A na wstępie, aby nie ściągnąć na siebie podejrzeń, względem tych tak nagle po sobie następujących wizyt, coby tem bardziej było razącem, ze przed tem przez czas tak długi nie odwiedzał Ząbkowa, zaczął się Gospodyni i pannie Konstancyi tłómaczyć, ze żałując swego postępku, zamierzył częstem ich teraz najeżdżaniem, naprawić swą winę.
To tłómaczenie się Stasia, mile przyjętem było przez panią Gospodynię, a jeszcze milej przez pannę Konstancyę, która jakkolwiek wiele miała przenikliwości kobiecej, tak się jednak czuła wyższą wdziękiem i ukształceniem od Anusi, ze z początku przynajmniej, przypuszczać nie mogła, aby te Stasia odwiedziny, mogły mieć na celu, inną jaką nad jej osobę okoliczność.
I Staś w tych częstych odwiedzinach, jakkolwiek zmuszonym był nudne i pełne exaltacyi z panną Konstancyą prowadzić