Dwór i dworki : szkic do powieści - Kunicki Leon, str. 48
— Przerwać stosunki, tego nie moge, nie wypada, lecz zaręczam Ciotuni, ze co innego mam teraz na myśli, nad zabawy z nimi....
Znów się trochę zachmurzyła Ciocia, na tę jego apostrofę, jednak zapytała.
— Co masz na myśli, moja duszko?
— Ciotuniu, kocham się.... i właśnie chciałem Ciotuni zapytać się, czy nie zna jej lub jej ojca.
— No któż to, kto taki?
— Anusia Wólecka, miła, dobra jak anioł.
— Wólecka? znam, znam, cóżem chciała powiedzieć, znam starego jej ojca trochę, trzymał tu przed kilkunasty laty dzierżawkę, i teraz podobno cóś tu w tych stronach trzyma, o córce wiele dobrego słyszałam, ale Kapitan jeżeli już wstał to najlepiej o tem powie.... Kachna! weijeno i idź do Kapitana prędko, i mów żeby tu zaraz przyszedł.
Znów się trochę zachmurzyła Ciocia, na tę jego apostrofę, jednak zapytała.
— Co masz na myśli, moja duszko?
— Ciotuniu, kocham się.... i właśnie chciałem Ciotuni zapytać się, czy nie zna jej lub jej ojca.
— No któż to, kto taki?
— Anusia Wólecka, miła, dobra jak anioł.
— Wólecka? znam, znam, cóżem chciała powiedzieć, znam starego jej ojca trochę, trzymał tu przed kilkunasty laty dzierżawkę, i teraz podobno cóś tu w tych stronach trzyma, o córce wiele dobrego słyszałam, ale Kapitan jeżeli już wstał to najlepiej o tem powie.... Kachna! weijeno i idź do Kapitana prędko, i mów żeby tu zaraz przyszedł.
I ciocia Scholastyka już weselsza, nie uspokojona jednak zupełnie, słuchała miłosnych rozwodzeń się Stasia nad jego kochanką, gdy posłuszny Kapitan wszedł zwyczajnym, sobie właściwym sposobem t. j. ucierając nos we drzwiach i stawiając laskę w rogu izdebki, a spostrzegłszy Stasia zdziwiony zawołał.
— A to co ? ho dawno niewidzianego pana mego kochanego Stasiulka, — i rozłożywszy obie ręce, uścisnął Stasia serdecznie.
I gdy się dowiedział o stanie serca Stasiowego, i zapytanym był od niego o ojca kochanki, wykrzyknął:
— Oho zmiarkowawszy, to już i po moich obiadach i po winie, a ja głupi im nadzieję ciągle robiłem, he, he, he, no proszę ktoby się to spodziewał:
Ona tak milo i snadnie,
Przez oczy weszła do duszy,
Jak wietrzyk gdy w listki wpadnie. .....
— A to co ? ho dawno niewidzianego pana mego kochanego Stasiulka, — i rozłożywszy obie ręce, uścisnął Stasia serdecznie.
I gdy się dowiedział o stanie serca Stasiowego, i zapytanym był od niego o ojca kochanki, wykrzyknął:
— Oho zmiarkowawszy, to już i po moich obiadach i po winie, a ja głupi im nadzieję ciągle robiłem, he, he, he, no proszę ktoby się to spodziewał:
Ona tak milo i snadnie,
Przez oczy weszła do duszy,
Jak wietrzyk gdy w listki wpadnie. .....


